Menu

Ale Historia

Ciekawsza strona historii

Wpisy otagowane : historia

Arkadiusz Kazimierski „Puławianin i Dziewucha” – recenzja.

docent73

Jeśli myślałeś drogi czytelniku, że wiesz coś o Ameryce i jej mieszkańcach, a tym bardziej o amerykańskiej polonii – to byłeś w błędzie. Najzwyczajniej w świecie myliłeś się w swoich ocenach i sądach na temat Stanów Zjednoczonych. Jeśli nie przeczytałeś do tej pory książki „Puławianin i Dziewucha” Arkadiusza Kazimierskiego, nie powinieneś drogi czytelniku zabierać głosu w temacie Wielkiego Brata zza oceanu. Śmiem twierdzić, że książka Kazimierskiego jest jednym z najbardziej wiarygodnych i obiektywnych źródeł wiedzy o Ameryce, Amerykanach, a zwłaszcza amerykańskiej polonii, do jakich ma dostęp polski czytelnik.

Praca Kazimierskiego zmienia nasz stereotypowy i często fałszywy obraz Ameryki, obala wiele mitów na temat tego kraju i jego mieszkańców i prostuje nam poglądy na temat Polaków w Stanach. Daje subiektywny, bo z punktu widzenia jednego człowieka-autora, ale jednak bardzo bliski prawdy - obraz współczesnych Stanów Zjednoczonych.

360 stron dobrego tekstu, napisanego z polotem, werwą i zacięciem. Pracę Kazimierskiego czyta się bardzo dobrze i szybko, lektura jest interesująca, wciąga czytelnika i nie pozwala mu szybko porzucić tekstu. Autor operuje prostym, zrozumiałym dla każdego językiem. Często w swoje opowieści wplata anegdoty, operuje żartem, dowcipem, a wszystko z wyczuciem i smakiem, w odpowiednich proporcjach. Czyta się tę książkę jak dobrą powieść, a przecież jest to historia prawdziwa, opowiadająca perypetie samego autora. No właśnie, o czym jest ta książka?

Arkadiusz Kazimierski w 2004 roku przyjechał na staż naukowy w amerykańskim ośrodku badawczym w Houston w Teksasie. W swojej książce opisuje pracę w ośrodku, panujące tam relacje międzyludzkie, zwłaszcza stosunki między Polakami, bo z nimi głównie miał wówczas styczność. Poznajemy więc naszych rodaków i ich… najgorsze cechy, wady i przywary, które ujawniają się z całą wyrazistością właśnie tam – za oceanem. Niby nic nowego, nie powinno nas to dziwić, ale jednak… boli to, jak rodacy traktują się wzajemnie z dala od kraju, od domu…

Kazimierski przedstawia codzienne życie w Ameryce, konkurencję między ludźmi w pracy, rywalizację o pieniądze, stanowiska, pozycję, zmagania ludzi pochodzących z różnych kultur, spoza Ameryki, z miejscowymi obyczajami, prawami i tradycjami, codzienne życie pełne niespodzianek. Autor opisuje całą swoją drogę, którą przeszedł w Stanach, od stażu naukowego, poprzez zdobycie pracy, zielonej karty, aż do uzyskania amerykańskiego obywatelstwa. W międzyczasie Kazimierski sprowadził do Ameryki swoją rodzinę, zmienił pracę na lepszą, kupił dom… Stworzył nowe życie dla siebie i swoich bliskich. Odniósł sukces. A wszystko to w niecałą dekadę.

W książce możemy poznać poglądy autora i jego opinie na wiele spraw ważnych za oceanem np.: na temat prawa do posiadania broni i myślistwa powszechnie tam praktykowanego. Kazimierski nie stroni też od „polskich tematów” i często odnosi się do sytuacji w Polsce. Patrzy na to co się u nas dzieje z odległości kilku tysięcy kilometrów. A co widzi? Zachęcam czytelników, aby sięgnęli po „Puławianina i Dziewuchę” i sami się przekonali.

Co zwróciło moją szczególną uwagę podczas lektury? Zamiast nazwisk swoich bohaterów (w końcu prawdziwych, żyjących ludzi) autor stosuje adekwatne do ich charakterów i osobowości, przydomki. Mamy więc: Dziewuchę, Puławianina, Nowobogackiego, Cwaniaka, Minia, Cover Girl, Pomocnika i wielu, wielu innych. Po drugie, w książce czasami pojawiają się stwierdzenia, które w Europie, a tym bardziej w Polsce, zostałyby uznane za „niepoprawne”. Z niektórych fraz można by wnioskować, że autor nie jest „political correct”, że przemyca na kartach swojej pracy treści szowinistyczne, homofoniczne, rasistowskie, czy antysemickie. Ale nic z tych rzeczy! Tę książkę trzeba bowiem czytać ze zrozumieniem szerszego kontekstu, a wtedy wszystko stanie się jasne. Dystans Kazimierskiego do opisywanych zdarzeń i ludzi to cecha tej pracy. Tu nie ma miejsca na małostkowość i zaściankowość, ciasnotę poglądów i zacofanie. I dobrze. To też podobało mi się w tej książce. Było nowe, świeże, rzadko spotykane, a przy tym odważne i prawdziwe. Tego oczekiwałem przystępując do lektury. I nie zawiodłem się. Chciałem poznać zdanie zwykłego człowieka o Ameryce i amerykańskiej polonii i wydaje mi się, że po lekturze „Puławianina i Dziewuchy” wiem więcej o Ameryce i jej mieszkańcach i jestem bliżej prawdy o tym kraju, mimo że nigdy tam nie byłem…

Arkadiusz Kazimierski, Puławianin i Dziewucha, Poligraf 2013.

Paweł Głuszek

Arkadiusz Kazimierski „Puławianin i Dziewucha”

© Ale Historia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci