Ciekawsza strona historii
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
"ALE HISTORIA" W KONKURSIE - BLOG ROKU 2011
INFORMACJE O BLOGU "ALE HISTORIA"
PARTNERZY "ALE HISTORII"
OSTATNIO KOMENTOWANE - ZOBACZ!
POLECAM CIEKAWE BLOGI
POLECAM STRONY WWW
NA TEMAT
BIBLIOGRAFIA
INSTYTUCJE NAUKOWO-BADAWCZE
WSPÓŁPRACA
O AUTORZE I BLOGU
blogi blogi blogi Ale Historia

Wypromuj również swoją stronę
niedziela, 29 stycznia 2012

Nakładem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau ukazał się zbiór rysunków nieznanego więźnia wykonanych prawdopodobnie w 1943 roku w obozie Auschwitz II–Birkenau. Album jest zatytułowany „Szkicownik z Auschwitz”.

Rysunki przedstawiają Żydów przywożonych do Auschwitz. Wysiadali oni na tzw. „Judenrampe”, czyli rampie kolejowej znajdującej się między obozami Auschwitz I, a Auschwitz II – Birkenau. Rampa była w użyciu do wiosny 1944 roku, kiedy to Niemcy zbudowali na terenie obozu nowy punkt wyładunkowy. Autor rysunków zawarł w nich mnóstwo szczegółów np.: dokładnie odwzorowane są wagony na rampie, tablice rejestracyjne aut, esesmańskie mundury, a nawet oblepione naklejkami walizki przybywających do obozu Żydów. Prawdopodobnie autor szkicownika miał nadzieję, że jego prace zostaną odnalezione i posłużą jako świadectwo Zagłady.

Szkicownik został odnaleziony w 1947 roku przez byłego więźnia Auschwitz Józefa Odi. Pełnił on wówczas funkcję wartownika na terenie obozu. 22 karty znajdowały się w butelce ukrytej w fundamentach baraku odcinka B II f obozu Birkenau. W tym miejscu znajdował się obóz szpitalny dla mężczyzn założony w lipcu 1943 roku. Obok znajdowały się komory gazowe i krematoria IV i V.

Publikacja Muzeum jest dwujęzyczna: polsko-angielska. Zaopatrzona została we wstęp wyjaśniający okoliczności powstania szkicownika, a każdy rysunek został opisany. W pracy zamieszczono też relacje ocalonych z Auschwitz. Pochodzą one z archiwum Muzeum i mają objaśniać to, co widać na rysunkach. Odnalezione szkice były w bardzo dobrym stanie. W wydanym albumie pokazano je w takim stanie, w jakim się zachowały tzn. z zabrudzeniami i uszkodzeniami papieru.

Rysunki zostały wykonane ołówkiem, częściowo są pokolorowane kredką i tuszem. Autor szkicownika posługiwał się inicjałami „MM”. Nie wiadomo jednak jak się nazywał i kim był. Prawdopodobnie pracował w szpitalu więziennym. Z jego biur mógł mieć papier i ołówki. Być może pracował też przy porządkowaniu rzeczy żydowskich na rampie obozu. Wskazywać na to mogą liczne rysunki tego miejsca. Szkice musiały powstać wiosną 1943 roku. Na rysunkach są widoczne krematoria IV i V, które właśnie wtedy zostały zbudowane i zaczęły działać. Po wykonaniu szkiców, autor ukrył je w butelce, a tę zakopał fundamentach jednego z baraków, niedaleko komór gazowych i krematoriów.

źródło: m.in. www.dzieje.pl

NA PROFILU FACEBOOK - ALE HISTORIA ZNAJDZIESZ JESZCZE WIĘCEJ HISTORII.

Auschwitz-Birkenau

źródło: Wikimedia

sobota, 28 stycznia 2012

Naukowcy z Niemiec odkryli w jednej z jaskiń w swoim kraju naskalne rysunki przedstawiające sceny erotyczne oraz rzeźby nagich kobiet, które mogły być używane w rytuałach płodności. Po wielu latach poszukiwań archeolodzy pracujący dla Bawarskiego Instytutu Historycznego odkryli prymitywne ryciny w jaskini niedaleko miasta Bamberg.

Według naukowców, naskalne rysunki mają około 12 tysięcy lat, co czyni z nich pierwsze dzieła sztuki z epoki kamienia, jakie kiedykolwiek odnaleziono w Niemczech. Rysunki przedstawiają schematyczne wizerunki kobiecych ciał i pewne symbole, być może związane z płodnością. Prawdopodobnie dla starożytnych artystów inspiracją były erotycznie wyglądające formacje skalne w jaskiniach przypominające piersi i penisy. Być może pod wpływem tych „krajobrazów”, powstały następnie obrazy na ścianach jaskini i rzeźby. Geolog i archeolog Bernhard Haeck uważa, że  pięciometrowa komora w jednej z jaskiń mogła być wykorzystywana do rytuałów płodności. Czy rzeczywiście tak było na razie nie wiadomo. Trwają prace badawcze w jaskini i miejsce to jest jeszcze niedostępne dla turystów.

Można się jednak spodziewać, że jak tylko jaskinia zostanie udostępniona dla publiczności, odwiedzą ją tysiące turystów spragnionych „erotycznych wrażeń” rodem z epoki kamienia i chcących przekonać się na własne oczy, jak „te sprawy” wyglądały 12 tysięcy lat temu.

Źródło: http://www.thehistoryblog.com

NA PROFILU FACEBOOK - ALE HISTORIA ZNAJDZIESZ JESZCZE WIĘCEJ HISTORII.

piątek, 27 stycznia 2012

Oto skrócona historia miasta Poznania. Wybrałem z jego dziejów najciekawsze według mnie zdarzenia. Są wśród nich wielkie wydarzenia historyczne, które znamy z kart podręczników do historii, ale są i lokalne, mało znane fakty dotyczące życia codziennego Poznaniaków. Dzięki nim będziemy mogli lepiej poznać historię tego interesującego miasta i jego mieszkańców. Dziś część szósta – XVII i XVIII wiek:

1633 r. – zapaliła się kamienica żydowska na rogu Rynku, ale ogień udało się straży miejskiej ugasić. Istniało jednak duże niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się pożaru ponieważ Żydzi nie dopuszczali do pożaru nikogo z chrześcijan bojąc się grabieży swojego mienia.

Tego roku doszło też w Poznaniu do rozruchów spowodowanych przez… szewców. Jeden z szewców Niemców będąc na piwie z kolegami, zaczął bluźnić przeciw religii katolickiej. Polscy szewcy pobili go i odprowadzili do cechmistrza, który wymierzył mu dodatkową karę. Niemieccy szewcy ujęli się za swoim rodakiem i postanowili odłączyć się od Polaków zakładając nowy, własny cech. W mieście doszło do burd, kłótni i bijatyk. Sprawa oparła się o sądy miejskie i grodzkie, a nawet o króla.

W kościele Benedyktynek na ulicy Wodnej uderzono w wielki dzwon, który słabo umocowany, urwał się i spadł. Przebił sklepienie i trafił w chór, gdzie przebywały modlące się zakonnice. Kilka z nich zostało rannych, w tym jedna ciężko.

1780 r. – 3 października powstała w Poznaniu loża masońska pod nazwą „Stałość uwieńczona”. Pierwszy mistrzem był Ignacy Działyński. Należeli do niej Polacy i Niemcy. Z czasem, powstały dwie kolejne loże. Poznańscy masoni wspierali biednych, a w 1787 r. rozpoczęli budowę szpitala.

1799 r. – władze miejskie zakazały grzebania zmarłych w otwartych trumnach, co praktykowano niemal powszechnie, zwłaszcza na wsiach. Zaostrzono też kary za przedwczesne grzebanie zmarłych ponieważ zdarzały się przypadki grzebania zmarłych będących w letargu.

Źródło: L. Trzeciakowski, Z. Boras, W dawnym Poznaniu. Fakty i wydarzenia z dziejów miasta do 1918 r., Wyd. Poznańskie, Poznań 1974.

ZOSTAŃ FANEM ALE HISTORII NA FACEBOOK!

Poznań - Stary Rynek

czwartek, 26 stycznia 2012

13 stycznia minęła kolejna rocznica wyroku jaki zapadł w słynnym procesie brzeskim. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał na kary więzienia przywódców antysanacyjnej opozycji w tym m.in. trzykrotnego premiera Wincentego Witosa oraz Hermana Liebermana i Norberta Barlickiego. Jak doszło do procesu i wyroków?

W 1930 roku marszałek Józef Piłsudski podjął działania represyjne przeciwko opozycji skupionej w tzw. Centrolewie. Koalicja antysanacyjnych partii o tej nazwie powstała w 1929 roku i skupiała: Polską Partię Socjalistyczną, Polskie Stronnictwo Ludowe "Wyzwolenie", Polskie Stronnictwo Ludowe "Piast", Stronnictwo Chłopskie oraz Narodową Partię Robotniczą. W czerwcu 1930 roku Centrolew zorganizował w Krakowie Kongres Obrony Prawa i Wolności Ludu podczas którego opozycyjni politycy zapowiedzieli likwidację dyktatury Piłsudskiego. W odpowiedzi na te działania, marszałek już w sierpniu tego samego roku stanął na czele nowego rządu, po czym rozwiązano parlament i na listopad rozpisano nowe wybory do Sejmu i Senatu. W wywiadach prasowych Piłsudski bardzo krytycznie wypowiadał się nie tylko o opozycji parlamentarnej, ale i o samym systemie parlamentarnym.

Już w sierpniu 1930 roku rozpoczęto przygotowania do aresztowania byłych parlamentarzystów (po rozwiązaniu parlamentu, posłom i senatorom wygasły immunitety). W MSW utworzono specjalną listę osób przeznaczonych do aresztowania zawierającą 100 nazwisk. 1 września marszałek Piłsudski osobiście zadecydował, kto z wytypowanych do aresztowania ma trafić do więzienia. W nocy z 9 na 10 września policja i żandarmeria wojskowa aresztowały kilkunastu polityków opozycji m.in. Norberta Barlickiego, Adama Ciołkosza, Stanisława Dubois, Hermana Liebermana i Adama Pragiera z PPS, Kazimierza Bagińskiego i Józefa Putka z PSL „Wyzwolenie”, Władysława Kiernika i Wincentego Witosa z PSL „Piast”, Karola Popiela z NPR i wielu innych. 26 września, po rozwiązaniu Sejmu Śląskiego, aresztowano jeszcze Wojciecha Korfantego. W następnych dniach do aresztów trafiło około 5 tysięcy osób, w tym 84 byłych parlamentarzystów. Polska Agencja Telegraficzna w oficjalnym komunikacie jako powody aresztowania parlamentarzystów podała m.in. kradzieże, oszustwa i przywłaszczenia oraz strzelanie do policji, nawoływanie do przemocy i nieposłuszeństwa władzom, wystąpienia antypaństwowe.

Osoby uwięzione w twierdzy wojskowej w Brześciu były szykanowane i zastraszane. Znęcano się nad nimi psychicznie pozorując egzekucje, głodzono i zmuszano do upokarzających czynności oraz bito. Nie pozwalano też na widzenia się z adwokatami i rodzinami. Zastosowano wobec nich wojskowy regulamin więzienny. Pod koniec roku więźniów zaczęto zwalniać, dalej prowadząc jednak śledztwa. Prokuratura przygotowała akt oskarżenia obejmujący 11 parlamentarzystów więzionych w Brześciu. Oskarżeni zostali: Lieberman, Barlicki, Pragier, Dubois, Ciołkosz, Mastek, Witos, Kiernik, Bagiński, Putek i Sawicki. Proces rozpoczął się 26 października 1931 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Byłych posłów oskarżono m.in. o przygotowanie zamachu stanu mającego na celu obalenie władzy. Żaden z nich nie przyznał się do winy. W sumie odbyło się ponad 50 rozpraw przed sądem, zeznawało kilkuset świadków. Proces okazał się dla obozu rządzącego porażką. Sąd stał się dla opozycji dobrym miejscem do głoszenia własnych poglądów i wykazania opinii publicznej błędów sanacyjnych rządów.

13 stycznia 1932 roku zapadły wyroki: Dubois, Ciołkosz, Mastek, Pragier i Putek skazani zostali na trzy lata więzienia, Lieberman, Barlicki i Kiernik na dwa i pół roku, Bagiński na dwa lata, a Witos na półtora roku. Sawickiego uniewinniono. Mimo dwóch rozpraw apelacyjnych w lutym i w lipcu 1933 roku, Sąd Najwyższy 5 października 1933 roku utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie. W tym czasie z Polski na emigrację udali się: Witos, Bagiński, Kiernik, Lieberman i Pragier. Reszta skazanych odbyła karę w więzieniu. Formalną amnestię dla więźniów brzeskich ogłosił 31 października 1939 roku prezydent RP na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz.

źródło: m.in. www.dzieje.pl

ZOBACZ ALE HISTORIĘ NA FACEBOOK!

Wincenty Witos - jeden ze skazanych w procesie brzeskim

źródło: Wikimedia

środa, 25 stycznia 2012

Nie ma dziś chyba nikogo na świecie, kto nie słyszałby o włoskim kapitanie „Costa Concordii” Francesco Schettino. Dla większości ludzi, człowiek ten jest uosobieniem tchórzostwa i dyshonoru. Włoski kapitan uciekł z tonącego statku na pokładzie którego znajdowało się ponad 4200 pasażerów. Oskarżono go o opuszczenie statku, kiedy na pokładzie było jeszcze 230 osób, w tym dwa noworodki i czterech niepełnosprawnych. Ludzi tych uratowano dopiero 2,5 godziny po tym, jak Schettino opuścił „Costa Concordia”. Kapitan, mimo upomnień komendanta straży przybrzeżnej, na statek nie powrócił.

W katastrofie zginęło kilkanaście osób, a tylko wyjątkowemu szczęściu w tym nieszczęściu można zawdzięczać fakt, że ofiar nie było więcej. Ale czy Schettino jest pierwszym w historii kapitanem statku, który pozostawił okręt i pasażerów i uciekł z tonącej jednostki? Czy w przeszłości nie zdarzały się już takie sytuacje? Okazuje się, że jak świat światem, z tonących okrętów uciekali też kapitanowie i to bynajmniej nie jako ostatni.

W jednym szeregu z włoskim kapitanem można postawić Francuza Huguesa de Chaumareysa, kapitana fregaty „Medusa”. 2 lipca 1816 roku statek uderzył w rafę z winy kapitana, który nie czekając na rozwój wypadków, uciekł w szalupach z kilkoma ważniejszymi pasażerami i załogą. Resztę ludzi pozostawił na pastwę losu. 147 osób utrzymywało się na wodzie przebywając na drewnianych, prowizorycznych tratwach. Początkowo szalupy holowały tratwy, ale francuski kapitan nakazał odciąć liny i zostawił ludzi na środku morza. Jedna z tratw po 13 dniach dotarła do brzegu. Przeżyło na niej 15 osób, które w trakcie podróży musiały dopuszczać się aktów kanibalizmu, aby przeżyć. To jeden z najbardziej makabrycznych przypadków. Były też inne…

W 1880 roku parowiec „Jeddah” przewoził prawie 1000 muzułmańskich pielgrzymów do Mekki. Na wodach Zatoki Bengalskiej zaczął tonąć. Kapitan Joseph Clark z załogą opuścili statek przekonani, że okręt wkrótce zatonie. Na pokładzie pozostawili pasażerów. Kapitan po dopłynięciu do brzegu zgłosił zatonięcie jednostki. Wielkie było jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, że „Jeddah” dotarł do portu odholowany przez inny statek, a wszyscy pasażerowie przeżyli. Ale aby nie szukać zbyt daleko w przeszłości, cofnijmy się do XX stulecia. W 1991 roku u wschodnich wybrzeży Afryki Południowej zaczął tonąć grecki liniowiec „Oceanos” mający na pokładzie 571 pasażerów. Kapitan Yianis Avranas opuścił statek zabrany przez śmigłowiec ratowniczy, kiedy na pokładzie tonącej jednostki było jeszcze 170 pasażerów czekających na ewakuację.

Jak widać kapitan Francesco Schettino nie jest nikim wyjątkowym. Kapitanowie statków też są tylko ludźmi, choć wymaga się od nich więcej niż od zwykłych śmiertelników. Nie jest też Schettino pierwszym w historii, który pohańbił kapitański mundur. Jak mawiał kaczor Duffy: „Lepiej być żywym tchórzem niż martwym bohaterem”. Chyba włoski kapitan wziął sobie do serca jego radę…

Źródło: www.historia-news.pl

ALE HISTORIA, CZYLI JESZCZE WIĘCEJ HISTORII NA FACEBOOK!

Tonący

źródło: Wikimedia

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 218