Ale Historia

Ciekawsza strona historii

Wpis

niedziela, 09 grudnia 2012

TO JUŻ BYŁO: JAK ZGINĄŁ WIELKI MISTRZ KRZYŻACKI I ŚMIERĆ ZAWISZY CZARNEGO.

Już przeszło cztery lata istnieje „Ale Historia” i z tej okazji postanowiłem przypomnieć sobie i czytelnikom najstarsze wpisy jakie pojawiły się na blogu. Z przepastnych czeluści przeszło 1200 wpisów wydobywam więc na światło dzienne stare, „zakurzone” notki i raz jeszcze, po małej „obróbce”, udostępniam je czytelnikom. Dziś w kolejnej części cyklu dwa wpisy z lipca 2009 roku: „Jak zginął wielki mistrz krzyżacki” o tym, kto i w jaki sposób zgładził Ulryka von Jungingena i „Śmierć Zawiszy Czarnego” o wspaniałych wyczynach naszego najlepszego rycerza i jego prozaicznej śmierci. Zapraszam:

JAK ZGINĄŁ WIELKI MISTRZ KRZYŻACKI.

W trakcie starcia pod Grunwaldem dowódcy obu armii, król Władysław Jagiełło i wielki mistrz krzyżacki Ulryk von Jungingen, zastosowali odmienną taktykę, jeśli idzie o udział w starciu. Jagiełło nie wziął osobiście udziału w walce. Pozostał na wzgórzu skąd obserwował bitwę i dowodził. Wielki mistrz natomiast, na czele 16 chorągwi krzyżackich, brał osobisty udział w walce z polskimi rycerzami.

W czołowym starciu na kopie z doborowym rycerstwem zakonnym, Polacy wzięli górę. Już w pierwszej szarży Polacy zrzucili z koni i zabili większość rycerzy krzyżackich. To starcie być może zadecydowało o wyniku całej bitwy. Na tyły wycofujących się Krzyżaków uderzyli Litwini i rycerze zakonni poszli w rozsypkę. Prawdopodobnie podczas szarży i starcia z Polakami zginął również wielki mistrz zakonu. Został ugodzony kopią w pierś i spadł z konia. Ostry grot kopii przebił zbroję i poważnie ranił Ulryka von Jungingena. Nie wiadomo, czy był to śmiertelny cios. Czy wielki mistrz żył jeszcze, gdy spadł z konia i czy miał na tyle sił, aby się podnieść? Być może czekał już tylko na cios łaski i śmierć. Ten cios mógł mu zadać jakiś rycerz lub pocztowy. Kto zatem strącił Ulryka von Jungingena z konia i zadał mu śmiertelny cios?

Wiele wskazuje na to, że rycerzem tym był Mszczuj ze Skrzyńska. Po bitwie jego sługa imieniem Jurga odnalazł na grunwaldzkim pobojowisku zwłoki wielkiego mistrza krzyżackiego i przyniósł Mszczujowi złoty pektorał pełen świętych relikwii, należący do von Jungingena. Po odnalezieniu ciała wielkiego mistrza, poddano je oględzinom. Okazało się, że miał dwie śmiertelne rany: jedną w piersi i drugą w głowie (być może w głowę otrzymał cios łaski?). Ciało Krzyżaka było całkowicie odarte ze zbroi, szat i kosztowności. Jagiełło nakazał odziać je w purpurę i odesłać do Malborka.

Interesujące w tej historii jest to, że polscy rycerze, w tym i Mszczuj, nie chwalili się zbyt głośno swoimi sukcesami odniesionymi pod Grunwaldem. Dlaczego? Przecież powinni być dumni z odniesionego zwycięstwa i powinni sławić swoje czyny. Było jednak inaczej. Również Długosz nie podaje z imienia rycerzy, którzy pokonali kwiat zakonnego rycerstwa. Nie wymienia też pogromcy wielkiego mistrza. Zagadkowe to postępowanie kronikarza i samych rycerzy, można tłumaczyć tym, że prawdopodobnie wstydzili się oni swoich grunwaldzkich dokonań (sic!). Polscy rycerze bowiem nie brali w tej bitwie jeńców, jak to było w czasie typowych walk rycerskich. Rzeź Krzyżaków nie była jednak celowym, zaplanowanym działaniem polskich rycerzy. Powodem była nagromadzona przez lata wielka nienawiść i wrogość pomiędzy Polakami i Krzyżakami oraz chęć zemsty. Nie były to raczej powody do dumy dla chrześcijańskiego rycerza. Milczano więc na temat zwycięstw odniesionych pod Grunwaldem. Nie na tyle jednak starannie, abyśmy dziś nie wiedzieli jak zginął wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego i kto był jego pogromcą…

Źródło: D. Piwowarczyk, Poczet rycerzy polskich XIV i XV wieku, Bellona, Warszawa 2004.

ŚMIERĆ ZAWISZY CZARNEGO.

Zapewne każdy wie, kim był Zawisza Czarny. Najsłynniejszy polski rycerz, niepokonany w rycerskich turniejach, jeden z bohaterów bitwy pod Grunwaldem. To także jeden z najznamienitszych przedstawicieli europejskiego rycerstwa, znany na dworach królewskich i książęcych jako wzór odwagi i męstwa. Jak zatem zginął jeden z najlepszych średniowiecznych rycerzy?

Śmierć Zawiszy Czarnego była prozaiczna, inna niż całe jego pełne przygód i sukcesów życie. W 1428 roku doszło do walk o twierdzę Gołubiec położoną na prawym brzegu Dunaju. Naprzeciw siebie stanęły wojska Zygmunta Luksemburczyka i Turcy. Twierdza kontrolująca znaczny odcinek Dunaju pozostawała w rękach Serbów. Jej dowódca żądał 12 tysięcy florenów od Zygmunta Luksemburczyka w zamian za jej poddanie. Luksemburczyk nie wyłożył jednak pieniędzy. Uczynili to Turcy i zajęli Gołubiec. Wojska Zygmunta musiały więc siłą odebrać muzułmanom zamek.

Wśród wojsk węgierskich był też Zawisza Czarny na czele polskich najemników. Flota Luksemburczyka pokonała okręty muzułmańskie, ale wkrótce musiała się wycofać przed przeważającymi siłami tureckimi. Na prawym brzegu Dunaju, okrążone przez wojska tureckie, pozostały oddziały rycerstwa. Wśród nich znalazł się Zawisza Czarny. Zygmunt Luksemburczyk wysłał mu łódź, aby mógł się ewakuować, ale Sulimczyk odmówił wycofania się. Pozostał, aby walczyć. Rycerski honor i duma nie pozwalały mu się wycofać.

Długosz pisze, że wraz z dwoma giermkami ruszył na Turków. Został jednak szybko ujęty. Turcy myśląc, że mają do czynienia z wielkim księciem lub królem (Zawisza za herb miał połowę czarnego orła) pozostawili go przy życiu. Liczyli na okup od Zygmunta Luksemburczyka. Na wykupienie z niewoli liczył też Zawisza Czarny. Jednak król Węgier nie zdążył wpłacić okupu. Prawdopodobnie tureccy żołnierze, którzy pojmali Zawiszę, zaczęli się kłócić między sobą o cennego jeńca i jeden z nich, nie chcąc aby okup za rycerza przypadł jego rywalowi, ściął głowę Zawiszy Czarnemu.

Najprawdopodobniej w taki właśnie sposób zginął jeden z najlepszych europejskich rycerzy. Śmiały i odważny Sulimczyk nie zginął więc w walce, ale stał się ofiarą kłótni dwóch tureckich żołdaków. Los nie okazał się tym razem dla niego łaskawy. Mimo to śmierć tylko powiększyła i utrwaliła sławę Zawiszy i jego legendę.

Żródło: D. Piwowarczyk, Poczet rycerzy polskich XIV i XV wieku, Bellona, Warszawa 2004.

NASTĘPNE WPISY NA „ALE HISTORII” ZA TYDZIEŃ, W NIEDZIELĘ WIECZOREM. ZAPRASZAM DO LEKTURY. ZACHĘCAM TEŻ DO ODWIEDZENIA PROFILU „ALE HISTORII” NA FACEBOOK.

Urlich von Jungingen

Źródło: Wikimedia

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
docent73
Czas publikacji:
niedziela, 09 grudnia 2012 19:13

Kalendarz

Lipiec 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny