Ciekawsza strona historii
blogi blogi blogi Ale Historia

Wypromuj również swoją stronę
Blog > Komentarze do wpisu

SWING KIDS W III RZESZY.

Co robiła młodzież w III Rzeszy? Należała do Hitlerjugend i BDM. Takiej odpowiedzi udzieli większość z nas. Ale nie do końca będzie to zgodne z prawdą. Nie wszyscy bowiem młodzi ludzie w państwie Hitlera wiernie służyli swojemu fuhrerowi. Czy w III Rzeszy było możliwe istnienie młodzieżowych subkultur i organizacji innych niż narodowosocjalistyczne? Ależ oczywiście, że tak!

Swingująca młodzież.

Jedynymi legalnymi organizacjami młodzieżowymi były tylko te, które podlegały narodowosocjalistycznej partii. Istniały jednak ugrupowania i organizacje nielegalne. Mimo iż służba w Hitlerjugend była dla chłopców obowiązkowa, wielu z nich „wykręciło się” od niej i postanowiło iść przez życie nie krokiem marszowym, ale krokiem tanecznym. O co chodzi? Najpierw w Hamburgu, a potem w innych dużych niemieckich miastach, młodzież zafascynowana muzyką jazzową, zaczęła spotykać się większymi grupami, aby słuchać płyt ze swingiem i tańczyć. W czasie wojny tańce były, jeśli nie oficjalnie zakazane, to odbierane bardzo źle przez władzę. Tańczenie w rytmie „zdegenerowanej” amerykańskiej muzyki uważano niemal za zdradę! Ale to nic! Najgorsze było to, że muzykę tę komponowali czarni i Żydzi! Czy mogło być coś gorszego dla prawdziwego narodowosocjalistycznego Niemca?! Już w 1935 roku niemieckie radio zaprzestało nadawania „jazzu negrów”.

Jak wyglądały nielegalne spotkania swingującej młodzieży? Relacja świadka takiej jazzowej zabawy z 1942 roku nie pozostawia złudzeń co do „dzikości” jej uczestników. Na swingujących prywatkach tańczono „podrygując jak dzikusy”, zwracano się do siebie per „Swing-boy”, „Swing-girl” lub „Old-hit-boy”. Jako pozdrowienia używano zwrotu „Swing-Heil”. Życiowym credo było „lenić się”. Tego typu spotkania władza uważała za „nielegalne zrzeszanie się młodzieży, mającej wrogi stosunek do państwa i partii”. Od 1940 roku Gestapo rozbijało te taneczne wieczorki aresztując ich uczestników. Mimo to potańcówki Swing-kids wciąż się odbywały, głównie w Berlinie nad rzeką Alster lub w prywatnych mieszkaniach. W miejscach publicznych tego typu zabawy były niedopuszczalne. Młodzi Swing-kids brali więc swoje walizkowe gramofony i płyty i spotykali się potajemnie. Podczas tych spotkań, jak stwierdziło Gestapo, dochodziło nawet do kontaktów seksualnych między „Swing-boys” i „Swing-girls”.

Swing kids.

Jak zatem wyglądali typowi „Swing-kids”? Odróżniali się dość mocno od pozostałej młodzieży z Hitlerjugend i BDM. Nosili długie włosy, marynarki w szkocką kratę z rozcięciem z tyłu, buty na grubych podeszwach z kauczuku i kolorowe szale. Palili mocny tytoń i papierosy. Na głowę zakładali homburgi, a na ramieniu nosili parasol, niezależnie od pogody. Dziewczyny nosiły rozpuszczone włosy, używały szminek i ubierały się w eleganckie, modne ciuchy. Czy „Swing-kids” byli opozycjonistami? Oczywiście, że nie! Byli to raczej niezależni, krnąbrni młodzi ludzie, którzy chcieli żyć pełnią życia, a nie umierać za fuhrera gdzieś w okopach na wschodzie. Nienawidzili wojskowego drylu i przymusu i chcieli uniknąć służby w Hitlerjugend. Nie zawsze jednak było możliwe uniknięcie spotkania z brunatną młodzieżą. Czasami dochodziło do starć między patrolami Hitlerjugend i „Swing-kids”. Niepokornej młodzieży groził nawet miesiąc aresztu o chlebie i wodzie w przypadku schwytania podczas „jazzowej imprezy”. Swingującą młodzież poddawano również torturom w więzieniu Gestapo: wybijanie zębów, miażdżenie kciuków, gaszenie papierosów na głowie itp. Podczas wojny, „Swing-kids” przymusowo wcielano do karnych batalionów na froncie wschodnim lub osadzano w specjalnym obozie dla młodzieży w Moringen (był to de facto obóz koncentracyjny).

Swingująca młodzież, mimo wysiłków Gestapo, istniała przez całą wojnę. Młodzi ludzie nie dali się przekonać do idei narodowosocjalistycznej, ani po dobroci, ani pod przymusem. Działania władzy odnosiły skutek odwrotny od zamierzonego.

Źródło: G. Knopp, Dzieci Hitlera, Świat Książki, Warszawa 2008.

NA PROFILU FACEBOOK - ALE HISTORIA ZNAJDZIESZ JESZCZE WIĘCEJ HISTORII.

To maszeruje Hitlerjugend...

źródło: Wikimedia

poniedziałek, 27 lutego 2012, docent73

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/27 20:23:32
Ciekaw jestem jak potoczyłby się losy Josepha Ratzingera, który zamiast wstępować do Hitlerjugend zacząłby swingować?
-
2012/02/28 19:25:32
Myślę, że zapuściłby długie pióra, przypalił trawkę i stanął na czele obyczajowej rewolty w RFN-ie lat 60.
-
2012/02/28 20:00:35