Ciekawsza strona historii
blogi blogi blogi Ale Historia

Wypromuj również swoją stronę
Blog > Komentarze do wpisu

PSY W KOSMOSIE.

Wszyscy znamy tę historię. Zanim Gagarin poleciał w kosmos, pierwszy był tam… pies Łajka. Wysłany przez Rosjan na „rozpoznanie terenu” nigdy już stamtąd nie powrócił. Ot, taki psi los… Ale oprócz Łajki w kosmos poleciały także inne psy.

Kosmonauci, czy „psonauci”?

Pierwsze statki z serii „Wostok” zaczęto wysyłać w przestrzeń kosmiczną w maju 1960 roku. 28 lipca tegoż roku poleciały dwa psy: Czajka i Lisiczka. Niestety miały pecha, bo zaraz po starcie rakieta eksplodowała. Kolejny „psi lot” odbył w ciągu kilku tygodni. „Kosmonautami” były Biełka i Striełka. Tym razem wszystko się udało i oba pieski szczęśliwie powróciły na Ziemię. Siedemnaście razy okrążyły błękitną planetę i wylądowały całe i zdrowe.

Najciekawszą jednak ekspedycję w kosmos odbył „Iwan Iwanowicz”, czyli ludzki manekin. Wystrzelono go w kapsule, w której wkrótce miał polecieć Gagarin. Chodziło o przetestowanie sprzętu z „człowiekiem” w środku. Wszystko przebiegło prawidłowo. Kapsuła wylądowała, a manekin „przeżył”. Ale to nie wszystko. Razem z nim, w kosmos poleciał kolejny… pies. Tym razem była to mała suczka Udacza (Sukces) złapana na moskiewskiej ulicy i wsadzona do kosmicznego pojazdu. Ona również przeżyła lot. Po powrocie na Ziemię, oddano ją do zoo w Moskwie. Jednak po kilku dniach… Udacza uciekła! Wybrała wolność na ulicach stolicy. Być może gdzieś na moskiewskich uliczkach błąkają się dziś jej potomkowie, bezpańskie kundelki z „najwyższych sfer”…

Bezimienny psi bohater.

Doświadczenia z psami trwały jednak nadal i kolejne czworonogi leciały w kosmos. W marcu 1960 roku wyrzucono w powietrze kapsułę z psem, aby sprawdzić skuteczność urządzeń katapultujących kosmonautę przed lądowaniem. Na wszelki wypadek, kapsuła została zaopatrzona w ładunek wybuchowy, który niszczył ją po ewentualnej utracie kontaktu z urządzeniem. Jeśli w ciągu 64 godzin nie odnaleziono by kapsuły, wówczas ładunek wybuchowy niszczył urządzenie. Chodziło m.in. o to, aby sprzęt po wylądowaniu nie dostał się w ręce „wrogów socjalizmu” np.: Amerykanów. Wystrzelono więc kapsułę z psem… i stracono z nią kontakt. Było wiadomo, że kapsuła wylądowała, ale nie można było ustalić dokładnego miejsca, gdzie to nastąpiło.

Technicy radzieccy ustalili teren o promieniu około 100-200 kilometrów, gdzie urządzenie mogło wylądować. Rozpoczęto poszukiwania. Wszystko wskazywało na to, że kapsuła z psem w środku była cała i zwierzę przeżyło. Pozostały 64 godziny, aby uratować „psa-kosmonautę” i cenny sprzęt. W zasadzie, załoga „Bajkonuru” rozpoczęła akcję ratowniczą bez zezwolenia z Moskwy, ale nie było na to czasu. Ludzie traktowali psa w kapsule jak „swojego”, jak „jednego z nich” i za wszelką cenę chcieli go uratować. Z Samary nad Wołgą z baru, spośród kieliszków i prostytutek wyciągnięto w środku nocy dwóch najlepszych specjalistów od ładunków wybuchowych, aby unieruchomili bombę tykającą na pokładzie kapsuły. Jednocześnie trwały poszukiwania. Gdzieś na Syberii, na kole podbiegunowym, tuż przed zmrokiem, dostrzeżono spadochrony kapsuły. Psa uratowano. Załoga „Bajkonuru” wytłumaczyła się przed przełożonymi: w końcu uratowali cenną aparaturę i zgromadzone przez nią dane. „Przy okazji” uratowano psa – bezimiennego bohatera - kosmonautę…

Pies – najlepszy przyjaciel człowieka, znów oddał mu wielką przysługę. Tym razem został „kosmonautą” tak jak człowiek – jego pan. Co jeszcze w przyszłości czeka człowieka i jego wiernego przyjaciela?

Źródło: L. Stomma, Historie niedocenione, Iskry, Warszawa 2011.

Książkę udostępniło Wydawnictwo „ISKRY” – www.iskry.com.pl

ODKRYJ ALE HISTORIĘ NA FACEBOOK!

Pierwszy pies w kosmosie - Łajka

źródło: Wikimedia

poniedziałek, 06 lutego 2012, docent73
Tagi: historia zsrr

TrackBack
TrackBack URL wpisu: