Ciekawsza strona historii
blogi blogi blogi Ale Historia

Wypromuj również swoją stronę
Blog > Komentarze do wpisu

OLIMPIADA W BERLINIE CZ.3.

Dziś kolejna porcja emocji związanych z igrzyskami olimpijskimi w Berlinie w 1936 roku. Dlaczego akurat te igrzyska? Kojarzą się z historią i to z tą najgorszą: III Rzesza, Hitler, nazizm. Sport w cieniu zbrodniczej ideologii… Ale dziś chciałbym napisać o dwóch wielkich sukcesach Polaków na tej olimpiadzie.

Sprint kobiet.

3 sierpnia odbyły się eliminacyjne biegi na 100 metrów kobiet. W pierwszym biegu Amerykanka Stephens ustanowiła fenomenalny jak na tamte czasy rekord świata – 11,4 sek. W kolejnym biegu eliminacyjnym startowała Stanisława Walasiewiczówna – mistrzyni olimpijska z Los Angeles z 1932 roku. Wygrała swój bieg nie wysilając się zbytnio, z wynikiem 12,5 sek. W kolejnym, półfinałowym biegu, Walasiewiczówna zajęła drugie miejsce za Niemką Dollinger, z wynikiem 12,0 sek. W drugim półfinale, znów najlepsza była Amerykanka Stephens – 11,5 sek, a za nią kolejna Niemka Krauss – 11,9 sek. Finał miał być tryumfem niemieckich superkobiet. Zwłaszcza, że Walasiewiczówna narzekała na nadwyrężone ścięgno prawej nogi. Lekarze byli pełni obaw i wydawało się, że na medal nie ma szans.

Finał odbył się 4 sierpnia we wtorek, przy pełnych trybunach stadionu olimpijskiego w Berlinie. Zwyciężczynią została Amerykanka Stephens. Tego dnia nikt nie mógł jej dorównać. Przekroczyła linię mety samotnie z czasem 11,5 sek. O srebrny medal toczyła się walka między Niemkami i Polką. Walasiewiczówna została na starcie i musiała gonić uciekające Niemki. Na 30 metrze była czwarta, ale w połowie dystansu już zrównała się z Krauss i Dollinger, aby po chwili je wyprzedzić. Z czasem 11,7 sek. Walasiewiczówna była druga na mecie, 2-3 metry za Amerykanką. Z tyłu pozostały Niemki. Polka nie została mistrzynią olimpijską, ale pokazała w Berlinie charakter i „utarła nosa” gospodarzom.

Dyskobolki.

Swój wielki dzień miała także nasza druga zawodniczka – Wajsówna, która w rzucie dyskiem zdobyła srebrny medal i została wicemistrzynią olimpijską. Tym razem, lepszą okazała się zawodniczka gospodarzy – Mauermayer. Konkurs rzutu dyskiem pań był jednak emocjonujący. Już w pierwszym rzucie Wajsówna ustanowiła nowy rekord olimpijski – 44,69 m. Na stadionie olimpijskim w Berlinie zapachniało sensacją. Jednak już po chwili Mauermayer poprawiła ten rekord rzucając na odległość 47,63 mi obejmując prowadzenie. Był to jedyny dobry rzut Niemki w konkursie, ale wystarczył, aby zdobyć olimpijskie złoto. Wajsówna nie rezygnowała jednak i w kolejnych rzutach ustanowiła nowy rekord Polski – 46,22 m. Mimo to, nie udało się pokonać Niemki.

Emocji było więc dużo, a nasze zawodniczki pokazały, że potrafią walczyć i nie boją się faworyzowanych przeciwniczek. Udowodniły też, że rasa panów wcale nie jest tak nadludzko silna i można ja pokonać w sportowej rywalizacji.

ZOBACZ ALE HISTORIĘ NA FACEBOOK!

 Hitler i Goering oglądający zawody sportowe na stadionie olimpijskim w Berlinie w 1936 r (zdjęcie jest prawdopodobnie fotomontażem - tak mi się przynajmniej wydaje).

źródło: Wikimedia

sobota, 04 lutego 2012, docent73

TrackBack
TrackBack URL wpisu: