Ale Historia![]() Wypromuj również swoją stronę |
Blog > Komentarze do wpisu
NIEZWYKŁY HISTORYK.W zeszłym roku ukazała się w Polsce jego nowa książka pt. „Skrwawione ziemie”. Profesor historii w Yale, znawca dziejów Europy Środkowo-Wschodniej, człowiek znający kilka języków, pracujący na oryginalnych źródłach i materiałach archiwalnych, historyk dotykający historii, o której pisze – Timothy Snyder. Dziś chciałbym poświęcić kilka słów tej postaci. Tak jak napisałem w tytule, to według mnie historyk niezwykły, dziś już rzadkość wśród badaczy przeszłości, zwłaszcza w naszym kraju. Dlaczego twierdzę, że to historyk niezwykły? Postaram się w niniejszym tekście wyjaśnić moje twierdzenie. O wyjątkowości Snydera świadczy jego książka pt. „Skrwawione ziemie”. Autor przedstawia w niej kilka fundamentalnych dla nauki historycznej tez, które czynią go kimś wyjątkowym pośród rzeszy tysięcy większych i mniejszych, lepszych i gorszych historyków. Przede wszystkim Snyder zrównuje niejako Holocaust w jego tragicznym wymiarze z tragediami, cierpieniami innych narodów i grup etnicznych. Przyznaje, że skala i założenia Holocaustu były wyjątkowe, ale dla amerykańskiego historyka, wszystkie ofiary są sobie równe, niezależnie od przynależności narodowej. Tragedia jest tragedią, bez względu na to, kogo dotyka: Żydów, Polaków, Sowietów, czy Niemców. Snyder nie ustala hierarchii, czyja śmierć była ważniejsza, a czyja mniej ważna, kto wycierpiał więcej i kto poniósł najwięcej ofiar i strat, nie ma w jego pracy licytacji na liczbę i ważność ofiar. Być może, takie spojrzenie ułatwia mu perspektywa z jakiej pisze. Jest to spojrzenie z oddali, spojrzenie całościowe na region, na wielkie ludzkie społeczności. Snyder celowo i świadomie rezygnuje z perspektywy jednostki i narodu, omija historiografię narodową. Dzięki temu wyzwala się z okowów zjawiska „wszyscy cierpieli, ale my najwięcej”. Dzięki temu widzi więcej, dostrzega szersze zjawiska i procesy, nie zamyka się tylko w obrębie jednej, przekonanej o własnej wyjątkowości, grupy czy społeczności. Amerykański historyk przypomina też, że w czasie wojny nie było maszynowego zabijania ludzi w obozach koncentracyjnych. Takie obozy jak Auschwitz wcale nie zabijały największej liczby ludzi, a przecież w powszechnej, zbiorowej świadomości taki właśnie obraz funkcjonuje. Najwięcej ludzi zabito w masowych, zbiorowych egzekucjach i w obozach zagłady takich jak: Bełżec, Sobibór i Chełmno. Miliony ludzi zginęły też w wyniku głodu, zostali bowiem celowo zagłodzeni. Tak według Snydera wyglądała rzeczywistość, której nie można postrzegać tylko przez pryzmat Auschwitz. Poza tym, historyk w swojej pracy mocno trzyma się faktów, nawet jeśli chodzi o liczbę ofiar. Nie podaje liczb szacunkowych, nie „zaokrągla” liczby ofiar, ale trzymając się danych ze źródeł, z archiwów, podaje dokładne liczby zamordowanych. W czym jeszcze Snyder jest „oryginalny” i inny niż pozostali historycy zajmujący się wojną i totalitaryzmami XX stulecia? Zamiast słowa „ludobójstwo” używa terminu „masowe mordy”, który lepiej niż prawnicze stwierdzenie oddaje sens tego, co się wówczas działo. I jeszcze jedna ważna rzecz: Snyder pisząc o przeszłości nie rozumuje kategoriami etnicznymi, narodowymi, stąd żaden naród nie jest dla niego winny lub niewinny z natury. Nie ma tylko dobrych Polaków i złych Niemców, są tylko dobrzy i źli ludzie. I na koniec jeszcze jedna uwaga. W swojej pracy Snyder nie podporządkowuje się „historycznej poprawności” i nie pisze o nazistach zabijających ludzi, ale o Niemcach mordujących ludzi. Niby to nic wielkiego, ale całkowicie zmienia sens opowiadanej historii. Profesor z Yale w swojej książce podaje też kilka „ciekawostek”, które na co dzień umykają innym historykom, a które powinny dać badaczom wiele do myślenia. Przytoczę tylko kilka z nich: Stalin zabił więcej cywilów niż Hitler, do 1939 roku Stalin zabił więcej Żydów niż Hitler, Hitler nie był w stanie mordować na taką skalę jak Stalin, bo nie miał takich możliwości jak władca Kremla (transport, deportacje, przesiedlenia) i z tego powodu niemieckie mordy były najczęściej chaotyczną improwizacją, najlepszym sposobem na zabijanie ludzi podczas wojny nie były egzekucje i komory gazowe, ale głodzenie ludzi na śmierć (dowiódł tego Hitler, kiedy zagłodził miliony sowieckich jeńców). Stwierdzenia to może kontrowersyjne i niesłychane, ale prawdziwe, poparte dowodami przez badacza zza oceanu. Z tych m.in. powodów wydaje mi się, że Timothy Snyder na tle innych badaczy przeszłości, to niezwykły i wyjątkowy historyk. Jego pisarstwo historyczne wykroczyło już poza obręb naukowego piśmiennictwa, poza ramy akademickich rozważań, można powiedzieć, że Snyder stał się pisarzem-historykiem. Świadczy o tym świetnie napisana książka pt. „Skrwawione ziemie”. Zachęcam wszystkich czytelników do jej lektury.
środa, 22 lutego 2012, docent73
Tagi:
historia
TrackBack
|