Ciekawsza strona historii
blogi blogi blogi Ale Historia

Wypromuj również swoją stronę
Blog > Komentarze do wpisu

STALIN TRYUMFATOR.

II wojna światowa zakończyła się zwycięstwem Związku Radzieckiego, a tryumfator był jeden: Józef Stalin. Jednak do pełni zwycięstwa Gruzinowi potrzebne było przekonanie i pewność, że jest jedynym zwycięzcą i władcą sowieckiego imperium. W tym celu musieli zostać zlikwidowani lub odsunięci w polityczny niebyt ludzie, którzy mogli zagrozić sławie generalissimusa. Najgroźniejsi byli ci, którzy pomogli mu w odniesieniu zwycięstwa nad III Rzeszą, a teraz mogli chcieć przypisać sobie z tego tytułu jakieś zasługi. Wśród tych, z którymi Stalin nie chciał dzielić się sławą był główny architekt militarnego zwycięstwa, uważany za geniusza strategii - marszałek Żukow.

Żukow jest niebezpieczny?

Już w 1942 roku Stalin podjął próbę rozprawienia się z Żukowem. Uważał, że marszałek może w przyszłości zagrozić jego pozycji. NKWD rozpoczęło zbieranie materiałów obciążających Żukowa. W 1944 roku Stalin postanowił, że jego najlepszy dowódca nie będzie już wchodził w skład tzw. „Stawki”, czyli wąskiego grona najwyższego dowództwa wojsk sowieckich. Znaleziono pierwszego „haka” na Żukowa: dwa podręczniki artylerii, które ten zatwierdził do użytku osobiście, ale bez wiedzy i zgody „Stawki”. Wkrótce Żukow został zdegradowany do roli dowódcy frontu, a o palmę pierwszeństwa w zdobyciu Berlina musiał rywalizować z Koniewem. W tym wypadku plan Stalina był jasny: skłócić dowódców, a jednocześnie wywrzeć na nich presję, pośrednio udowodnić Żukowowi, że nie jest w stanie zdobyć stolicy III Rzeszy przed Koniewem. Marszałek Żukow popełnił kilka kardynalnych błędów podczas operacji berlińskiej, ale mimo to udało mu się zdobyć Berlin i uprzedzić Koniewa. Stalin był niepocieszony takim rozstrzygnięciem sprawy. Żukow po raz trzeci otrzymał Złotą Gwiazdę Bohatera Związku Radzieckiego.

8 maja w Berlinie Niemcy podpisali kapitulację. Ceremonii przewodniczył Żukow, ale u jego boku obecny był już Andriej Wyszynski – główny oskarżyciel i organizator czystek w dowództwie Armii Czerwonej w latach 1937-1938. To nie wróżyło marszałkowi niczego dobrego. W czerwcu 1945 roku Żukow spotkał się w swojej willi w Wendenschloss nad rzeką Dahme z generałem Eisenhowerem. Otrzymał od niego amerykańskie odznaczenie – Legię Zasługi. Celem wizyty było powołanie do życia Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec. Rozmowy przedłużały się, m.in. z tego powodu, że Żukow nie mógł samodzielnie podejmować żadnych wiążących decyzji. Wszystkie instrukcje i rozkazy przychodziły z Moskwy. Mimo to porozumienie zawarto. Alianccy generałowie odmówili jednak udziału w bankiecie wydawanym wieczorem na ich cześć. Pozostał niesmak. W lipcu 1945 roku w Poczdamie odbyła się konferencja trzech mocarstw w sprawie powojennego ładu w Europie. Żukow asystował Stalinowi, ale tylko jako bierny obserwator. Nie miał prawa głosu w żadnej sprawie.

Marszałek jest już zbędny.

Pod koniec 1945 roku do Berlina przybył szef NKWD Wiktor Abakumow i rozpoczęły się aresztowania niektórych członków sztabu Żukowa. Marszałek kazał wypuścić z więzień aresztowanych oficerów i odesłał Abakumowa z powrotem do Moskwy. W ten sposób wszedł w otwarty konflikt ze Stalinem. Wkrótce, pod nieobecność Żukowa w Moskwie, na jednym z posiedzeń na Kremlu, Stalin oskarżył marszałka o przypisywanie sobie zwycięstwa w wojnie i umniejszanie roli „Stawki”. Zaczęła się nagonka na Żukowa. W marcu 1946 roku odwołano go do Moskwy i mianowano dowódcą radzieckich sił lądowych. Była to kolejna degradacja. Żukow popadł też w konflikt z Bułganinem co dodatkowo pogorszyło jego sytuację. Nie miał już dostępu do Stalina, został odizolowany od Kremla.

W czerwcu 1946 roku wezwano Żukowa do Moskwy. W trakcie obrad Naczelnej Rady Wojennej w obecności m.in. Berii, Bułganina, Kaganowicza, Koniewa, Rokossowskiego i Golikowa odczytano list marszałka lotnictwa Nowikowa, w którym twierdził on, że podczas wojny Żukow wielokrotnie wyrażał się niepochlebnie o Stalinie. Zeznania 70 aresztowanych oficerów potwierdzały, że Żukow spiskował przeciwko partii komunistycznej, rządowi i Stalinowi. Co ciekawe, obecni na zebraniu dowódcy wojskowi (w tym Koniew!) zaprzeczyli tym „rewelacjom” i wystawili Żukowowi pochlebne opinie. Przeciwko marszałkowi wystąpił tylko Golikow i członkowie Politbiura. Żukow złożył samokrytykę. Został zdegradowany do funkcji dowódcy Odeskiego Okręgu Wojskowego. W grudniu 1947 roku wyrzucono go z Komitetu Centralnego KPZR. Aresztowano ludzi z jego najbliższego otoczenia i tych, którzy mieli z nim kontakt podczas wojny m.in. Telegina. Pogarszał się też stan zdrowia marszałka. W styczniu 1948 roku dostał zawału serca. Po opuszczenia szpitala zdegradowano go do stanowiska dowódcy Uralskiego Okręgu Wojskowego. W latach 1951-1952 Stalin złagodził swój stosunek do marszałka, ale Żukow był już zepchnięty na margines życia politycznego. Nie był groźny dla wodza.

Łaska pańska na pstrym koniu jeździ.

Kiedy w 1953 roku Stalin zmarł i władzę w ZSRR przejął Chruszczow, sytuacja Żukowa uległa poprawie. Został ministrem obrony ZSRR, a w 1957 roku członkiem Prezydium Komitetu Centralnego KPZR. Jednak nie trwało to długo. Chruszczow, podobnie jak wcześniej Stalin, zaczął podejrzewać Żukowa o spisek i chęć zagarnięcia władzy. W październiku 1957 roku pozbawiono go wszystkich stanowisk i w rok później przeniesiono w stan spoczynku. Żukow zaszył się w swojej daczy pod Moskwą. Stał się obiektem ataków m.in. ze strony Czujkowa i Koniewa. Oskarżono go o budowanie kultu własnej osoby, wyolbrzymianie własnej roli podczas wojny i awanturnictwo w polityce zagranicznej ZSRR. Wydawało się, że jego gwiazda zgasła. Odmieniło się to jednak w 1964 roku, kiedy na Kremlu zasiadł nowy władca: Breżniew. W 1968 roku w sprzedaży ukazały się wspomnienia Żukowa spisane przez niego po wojnie. Zgodę na publikację wyraził Breżniew.

Społeczeństwo przypomniało sobie o Bohaterze Związku Radzieckiego. Książkę wykupiono z księgarń, a autor otrzymał 10 tysięcy listów od czytelników. Jednak w 1973 roku zmarła żona Żukowa, a kilka miesięcy później, w czerwcu 1974 roku zmarł sam Żukow. Jego ciało skremowano, a urnę z prochami pochowano pod murem kremlowskim. Marszałek pozostawił po sobie trzy córki…

T. Le Tissier, Żukow na linii Odry. Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2011.

Książkę udostępniła Grupa Wydawnicza „Publicat” - www.najlepszyprezent.pl

ZOSTAŃ FANEM ALE HISTORII NA FACEBOOK!

Marszałek Żukow

źródło: Wikimedia

wtorek, 31 stycznia 2012, docent73

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/31 21:22:40
Chciałbym zapytać o Pana stosunek do tej postaci, do Żukowa. Jestem przekonany, że ma Pan dużo bardziej obszerną wiedzę historyczną niż ja, więc chętnie skorzystam z okazji zapytania. Słuchałem audycji B.Wołoszańskiego i tam postać marszałka została przestawiona w pozytywny sposób. Natomiast w książce W. Suworowa (Żukow - cień zwycięstwa) czytałem o porównaniu Stalina w Żukowa jako dwóch morderców narodu i czterokrotny bohater ZSRR przoduje w tych niechlubnych statystykach. Pana artykuł, z tego co pamiętam, jest zbliżony do audycji Wołoszańskiego.

Tak na marginesie poprosiłbym również o wyrażenie stosunku do Suworowa i Wołoszańskiego.
pozdrawiam
-
2012/02/01 20:10:49
Cóż, postać Żukowa nie jest mi dokładnie znana, ale z tego co wiem, co wyczytałem na temat tego człowieka, to był on postacią dość skomplikowaną. Żołnierz, komunista chociaż nie z przekonania, a raczej z rozsądku, genialny strateg, czyli ktoś bardzo dobry w swoim "zawodzie", fachowiec, tyle że w służbie złej sprawy (chociaż w wypadku wojny służył dobrej spraiwe, chodziło przecież o pokonanie Hitlera). Z drugiej strony człowiek zadufany w sobie, zarozumiały, zapatrzony we własny geniusz, pomiatający współpracownikami i ludźmi, a przede wszystkim nie szanujący ludzkiego (żołnierskiego) życia, szafujący tym życiem. Dla Żukowa liczyło się tylko wykonanie zadania, osiągnięcie założonych celów, koszt nie był ważny, zgodnie z zasadą - cel uświęca środki. Nasuwa sie pytanie: czy w tamtych czasach, sytuacji, można było inaczej? Czy walcząc z Hitlerem można było prowadzić walkę inaczej, aby ją wygrać? Żukow był więc przedw wszystkim skutecznym żołnierzem...
Co do Suworowa, to nie darzyłem go nigdy wielką estymą i nie byłem jego admiratorem. Co innego Wołoszański. Nagrywałem i oglądałem "Sensacje" nałogowo, kupowałem i zaczytywałem się w jego książkach. Świetny publicysta, dziennikarz i jeden z najlepszych w powojennej Polsce popularyzatorów historii. Zrobił dla historii więcej niż niejeden historyk uniwersytecki. Nie waham sie tego twierdzić. Wzór dla wielu pasjonatów, miłośników Klio. Swoimi książkami i programami zachęcał i rozbudzał namiętność badania przeszłości w milionach Polaków. Ma też wielki talent, dar przekazywania wiedzy historycznej w prosty, zrozumiały, interesujący i bezpretensjonalny sposób, czyli ma coś, czego brakuje wielu polskim historykom, którzy może i mają wiedzę, ale nie potrafią jej w ciekawy spośób przekazać społeczeństwu. A po co nauka, która nie jest użyteczna dla społeczeństwa? Więcej takich ludzi jak on i edukacja historyczna naszego społeczeństwa byłaby na wyższym poziomie, może nie byłoby żenujących "dyskusji" wokół ipn-owskich publikacji o Wałęsie, czy publikacji Grossa.
To tak w telegraficznym skrócie. Pozdrawiam.
-
2012/02/01 21:01:55
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Ja chyba bardziej zainteresuję się jego życiem. Ciekawi mnie to, jak można jednego człowieka przedstawić w dwóch, tak bardzo kontrastujących ze sobą punktach widzenia. Od początku poddawałem wątpliwości teksty Suworowa, który Żukowa opisywał nie tylko jako mordercę mas ludzkich, ale również jako kompletnie tępego i nieznającego się na swoim fachu żołnierza. Nie przypomnę sobie teraz nazwisk, ale Suworow twierdził, że wszystkie plany strategiczne Żukowi przygotowywali inni wojacy, za co on z kolei zbierał śmietankę. Temat do zgłębienia.

Dziękuję też za wyrażony stosunek do Wołoszańskiego. Również bardzo go podziwiam i cenie za to co zrobił. Spotkałem się kiedyś z opinią, że pan Bogusław lubi czasami trochę koloryzować, i nawet jeżeli, to jestem to w stanie zrozumieć, celem jest zainteresowani ludzi historią. Co mu się niewątpliwie udało.

Cieszę się, że trafiłem na Pana blog. Jest naprawdę świetny i na pewno będę często zaglądał:)
pozdr
-
2012/02/02 20:40:17
Dzięki za zainteresowanie tym co robię. Liczę na komentarze i ciekawe dyskusje z Twoim udziałem, no i mam nadzieję, że czegoś też się od Ciebie nauczę i dowiem. W końcu m.in. po to piszę tego bloga... żeby wiedzieć więcej i dyskutować z innymi miłosnikami Klio.