Ciekawsza strona historii
Blog > Komentarze do wpisu

ZAMACH NA WAŁĘSĘ.

W latach 80-tych XX stulecia, w życiu przywódcy „Solidarności” Lecha Wałęsy miało miejsce ciekawe, a mało znane wydarzenie. O zdarzeniu tym dowiadujemy się m.in. z akt byłej Służby Bezpieczeństwa, która wówczas miała Wałęsę pod stałą kontrolą (tzn. prowadziła jego obserwację).

Otóż 9 maja 1985 roku do mieszkania Wałęsów w Gdańsku – Zaspie zgłosił się człowiek, który oświadczył, że planował zamach na Wałęsę. Przywódca „Solidarności” nie wiedząc co zrobić z nieznajomym, zwrócił się o pomoc do stojących przed jego domem „aniołów stróżów”, czyli funkcjonariuszy SB. Nieznajomy mężczyzna oświadczył, że był nakłaniany do zamordowania Lecha Wałęsy, ale obawiając się o własne życie, przyszedł go o tym ostrzec. Oczywiście został natychmiast aresztowany przez funkcjonariuszy SB i odstawiony na komisariat MO w Gdańsku.

Okazało się, że niedoszłym zamachowcem był Józef Sz., który pięć lat wcześniej zamordował milicjanta i został za to skazany na 11 lat więzienia. Był też wcześniej karany za kradzieże i włamania. Leczył się również psychiatrycznie. W maju 1985 roku był na przepustce i wtedy to właśnie zapukał do drzwi mieszkania Wałęsów. Twierdził, że w czerwcu 1983 roku będąc w więzieniu w Rawiczu otrzymał list od podziemnej organizacji terrorystycznej z propozycją współpracy. Spotykał się też kilkakrotnie z jej przedstawicielem, który określał Wałęsę mianem zdrajcy i zaproponował Józefowi Sz. zamordowanie przywódcy „Solidarności”. W zamian za to miał szybciej opuścić więzienie. W trakcie śledztwa okazało się również, że Józef Sz. już trzy dni wcześniej, bo 6 maja 1985 roku odwiedził Wałęsę, ale wówczas ten uznał go za „nawiedzonego”, dał mu trochę pieniędzy i odesłał. Lech Wałęsa odmówił jednak złożenia zawiadomienia o przestępstwie, a postępowanie w całej sprawie umorzono w czerwcu 1986 roku.

Cała ta historia może wydawać się nieprawdopodobna, czy też mało poważna. Jednak wówczas wywołała duże poruszenie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, a Służba Bezpieczeństwa wzmocniła bezpośrednią „ochronę” Wałęsy. Być może, jak chcą tego niektórzy, to sama SB wymyśliła rzekome przygotowania do zamachu, aby skłonić Wałęsę do wyrażenia zgody na oficjalną ochronę przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Miało to pomóc SB w utrzymaniu stałej kontroli nad przywódcą „Solidarności”. Utrzymywanie stałej „obserwacji” Wałęsy angażowało dużo sił i środków SB, poza tym było mało efektywne. Zorganizowanie skrytej obserwacji przekraczało możliwości SB, było również nieopłacalne. Jedynym wyjściem było więc skłonić Wałęsę do dobrowolnego poddania się „ochronie”. Cała sprawa z „zamachem na Wałęsę” mogła być więc prowokacją Służby Bezpieczeństwa. Czy tak jednak było naprawdę? Brak na to dowodów i pewnie nigdy całej prawdy o tych wydarzeniach się już nie dowiemy…

Na podstawie: opracowanie własne; S. Cenckiewicz, P. Gontarczyk, SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii, Warszawa 2008.

poniedziałek, 30 listopada 2009, docent73

Komentarze
Gość: syn Boleslawa, d122003.adsl.hansenet.de
2009/12/01 13:28:53
podziemna organizacja UB i to wszystko nno moze jeszcze WSI !
blogi Zagłosuj na mnie - Bloger 2009 roku - Wiadomosci24