Ciekawsza strona historii
Blog > Komentarze do wpisu

SŁAWNI POLSCY PIJACY.

Jakiś czas temu pisałem o polskim pijaństwie (POLSKIE PIJAŃSTWO). Temat ten nie został jednak przeze mnie do końca wyczerpany i postanowiłem raz jeszcze do niego powrócić. Jak już wcześniej pisałem, Polacy nie należeli w przeszłości do największych europejskich pijaków. Lepsi od nas byli m.in. Niemcy, Czesi i Anglicy. Ale i u nas nie brakowało zwolenników „mocnych trunków”, którzy „za kołnierz nie wylewali”. Kilka więc słów o naszych pijakach.

Był wśród nich m.in. kasztelan Borejko. Imć pan Borejko tęgą miał głowę do picia, a szczególnie upodobał sobie wspólne pijatyki ze stanem duchownym. Pewnego razu nakazał przysłać sobie z pobliskich klasztorów po dwóch zakonników, zamknął się z nimi w domu i zaczął pić. Słudzy donosili wino i inne alkohole, a szlachcic Borejko i jego kompani pili do z utraty przytomności. Jedynie ten zakonnik, który nazajutrz miał odprawić mszę św. pił tylko do godziny 23.00, tak aby następnego dnia mógł przy ołtarzu utrzymać się na nogach. Pijatyki takie trwały po kilka-kilkanaście dni. W „wolnych chwilach” szlachcic Borejko udawał się na skrzyżowanie dróg i obok kapliczki św. Jana Nepomucena siadał na ławce pod daszkiem. Tutaj pił wino z napotkanymi ludźmi idącymi drogą. Kto przechodził, musiał przysiąść się do kasztelana i wypić z nim. Nieważne, czy był to ksiądz, szlachcic, mieszczanin, chłop czy Żyd. Przechodzień nie miał szans na ucieczkę, czy wymówienie się od picia. Musiał pić tak długo, aż padał nieprzytomny. Jeśli ktoś podróżował w liczniejszym towarzystwie, był zapraszany do dworu pana Borejko i tam zaczynano pijatykę.

Wielkim pijakiem był też krajczy koronny Adam Małachowski. Pił na umór tzn. zapijał swoich gości na śmierć. W obecności krajczego trzeba było wypić duszkiem cały kielich lub dzban wina na raz. Innego wyjścia nie było. Kto tego nie zrobił musiał powtarzać picie, aż do skutku. Szkodziło to zdrowiu wielu gości. Wydawało się, że Małachowski był największym pijakiem, ale pewnego dnia trafił się bernardyn, braciszek kwestarz z klasztoru w powiecie opoczyńskim. Mnich ten wypił sześć wielkich kielichów wina i… nic mu się nie stało! Krajczy mocno się wówczas zdenerwował, bo okazało się że jest ktoś, kto ma mocniejszą głowę od niego. Braciszek wrócił do klasztoru zostawiając Małachowskiego w niewesołym nastroju.

Niebezpiecznym pijakiem był Karol książę Radziwiłł. Pijatyki w jego obecności kończyły się najczęściej strzelaniną lub w najlepszym razie ordynarnymi i wulgarnymi zabawami. Był też nad wyraz hojnym pijakiem. Potrafił swoim kompanom w pijaństwie rozdawać konie z rzędami, bogate pasy, pałasze, pistolety, zegarki, a nawet całe wsie i klucze wiejskie! To był pijak z gestem! Największy i tragiczny w skutkach żart zrobił sobie pewnego razu książę Radziwiłł ze swojego kompana i przyjaciela imć Paca, pisarza wielkiego litewskiego. Któregoś dnia Pac obrażony grubiańskimi żartami Radziwiłła zagroził księciu pojedynkiem. Radziwiłł postanowił zażartować z kompana i udał wielki gniew. Kazał wtrącić przyjaciela do lochu, zakuć go w kajdany, a następnego dnia postawić przed katem. Mimo próśb przyjaciół, gości i samego Paca… Radziwiłł kazał ściąć mu głowę! W ostatniej jednak chwili darował mu życie zamieniając wszystko w żart i obdarowując Paca ogromnymi prezentami. Wyprawiono też wielkie przyjęcie i pijatykę na jego cześć. Tyle tylko, że przerażony takimi doświadczeniami pisarz wielki litewski, rozchorował się z nerwów i po trzech dniach zmarł…

Zapewne znalazłoby się jeszcze wielu pijaków, którzy swoim pijaństwem i sposobem życia dorównywali trzem szlachcicom przeze mnie opisanym. Były to skrajne przypadki, które znalazły odbicie w źródłach i literaturze historycznej. O „drobnych pijaczkach” nikt nie wspominał. Trzeba więc było być naprawdę „pijakiem wielkiego formatu”, aby trafić na karty historii. Nie polecam jednak nikomu takiego sposobu na zyskanie sławy i popularności. To nie jest dobry sposób, aby przejść do historii…

Na podstawie: J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Warszawa 1985.

piątek, 06 listopada 2009, docent73

blogi
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl