|
Blog > Komentarze do wpisu
PREHISTORYCZNA RECEPTA NA ZDROWIE.W czasach gdy wokół panuje epidemia świńskiej grypy, stwierdziłem, że sięgnę do mądrości dawnych ludzi i poszukam w książkach historycznych recepty na zdrowie. Chcąc uchronić się przed grypą i innymi dolegliwościami oraz bojąc się o zdrowie, które miałbym powierzyć w ręce „specjalistów” finansowanych przez NFZ, postanowiłem zawierzyć temu, co radzą w sprawach zdrowia… ludzie pierwotni. Oto jaki przepis na zdrowie mieli nasi dalecy przodkowie. Zacząć trzeba od tego, że dawniej umierano najczęściej w wyniku wyniszczających epidemii lub wojen i wypadków np.: podczas polowań. Rzadko kiedy w ogóle chorowano, a jeśli już, to najczęściej zapadano na nieuleczalną (wówczas) chorobę i kończono żywot. Dawni ludzie nie znali takich chorób, na jakie my dzisiaj najczęściej cierpimy: zawałów serca, udarów mózgu, raka, miażdżycy, chorób związanych z otyłością i stresem. Być może jednym z powodów, że chorujemy właśnie na te przypadłości jest fakt, iż jako gatunek (homo sapiens) odeszliśmy od własnej natury, zaprzeczyliśmy jej poprzez życie wbrew temu do czego owa natura nas stworzyła. Niektórzy naukowcy twierdzą, że człowiek został przystosowany do spożywania w pierwszej kolejności pożywienia roślinnego. Człowiek pierwotny odżywiał się przede wszystkim tym, co znalazł i zebrał w lesie, na polu itp. Był więc wegetarianinem. Rzadko kiedy jego dieta była wzbogacana o mięso pochodzące z polowań. Mimo, że był w przeważającej części wegetarianinem, sił mu nie brakowało (przykład: polowania na mamuty itp. „włochate góry mięsa”). Do zdrowego i pełnego życia wystarczały orzechy, owoce, jadalne korzenie, jagody, kora, liście, czyli to wszystko co zawierało węglowodany, błonnik, mikroelementy i witaminy. Mięso spożywane przez ludzi pierwotnych musiało być gotowane lub pieczone, gdyż ich organizmy (nasze dziś również) z trudem przyswajały mięso surowe. Jest to także argument na to, że mięso nie było podstawą diety dawnego człowieka. Okazuje się, że ludzie z epoki kamienia łupanego byli zdrowsi, niż ich potomkowie z neolitu (o nas nawet nie wspominając). Łowcy i zbieracze mieli lepszy stan kości i uzębienia, lepszą kondycje fizyczną, byli wyżsi od rolników i hodowców. Dłużej też od nich żyli. Dlaczego tak się stało? Niektórzy badacze sugerują, iż powodem gorszego stanu zdrowia ludzi w neolicie było odejście od naturalnej diety i przejście przez ludzi na produkty mięsne, mączne i mleczne. Ludzi zaczął dręczyć artretyzm, gruźlica, próchnica zębów. Gdyby dziś zechcieć stosować się do wskazówek ludzi z epoki kamienia łupanego należałoby: spożywać przede wszystkim produkty roślinne, nieprzetworzone, gruboziarniste, naturalne (orzechy, bulwy, korzenie, owoce), nie spożywać dużo tłuszczów i cukrów, jeść mało (nie do syta), czasami stosować „głodówki”, spożywać dużo czosnku, porę, cebulę, jarmuż, kalafior i kapustę. Należy też dużo spać i uprawiać jakiś sport (potrzeba ruchu). Jeśli ktoś z czytelników jest w stanie zastosować się do tej prehistorycznej recepty na zdrowie, to gratuluję i życzę 100 lat zdrowia. Kto nie podoła wyzwaniu rodem z epoki kamienia łupanego, temu pozostają „specjaliści” sponsorowani przez NFZ oraz dobra znajoma pani farmaceutka z pobliskiej apteki. Na zdrowie! Na podstawie: Z. Skrok, Mądrość prawieków. O czym przypominają nam pradawni, Iskry, Warszawa 2009. Książkę udostępniło Wydawnictwo „ISKRY” – www.iskry.com.pl Więcej na tematy związane z archeologią można przeczytać na blogu ARCHEOWIEŚCI. Polecam. czwartek, 26 listopada 2009, docent73
Komentarze
Gość: inhet, 212.160.111.6*
2009/11/27 05:45:03
Znów te dawne, dobre czasy... A mnie się widzi, że łowcy-zbieracze byli po prostu bardzo mocno selekcjonowani już we wczesnym dzieciństwie.
2009/11/27 09:49:48
Ależ docencie, oni krótko żyli. A poza tym życie bez lekarzy i składki na zus zdrowotny?
2009/11/27 10:55:08
Autor książki jest z wykształcenia archeologiem, ale mimo to pewne tezy, które za nim cytujesz, są delikatnie mówiąc wysoce wątpliwe. Daniken też liznął archeologię...
Po pierwsze kwestia rzekomego "wegetarianizmu" - nie. Homo sapiens, a o nim jak sądzę mowa, nie był roślinożercą, świadczy o tym w pierwszym rzędzie uzębienie. Wyłącznym roślinożercą był bodaj jedynie Paranthropus robustus, który ewolucyjny wyścig przegrał właśnie dlatego, że nie miał urozmaiconej diety. Wyłączna roślinożerność ma swoją cenę: oprócz uzębienia musisz mieć znacznie dłuższy przewód pokarmowy, co zmienia proporcje ciała na bardziej masywne, poza tym twój wolniejszy metabolizm każe ci ogólnie wolniej się poruszać i więcej odpoczywać (skrajny przypadek to koala). Poza tym wyłączna dieta jest dobra dla zwierząt wyspecjalizowanych, a nie gatunku marzącego o globalnej ekspansji. Ewolucyjny sukces odniosły te człowiekowate, które potrafiły się najlepiej dostosować do różnorodnych warunków. To wyklucza "wegetarianizm". Sorry, ale wczesny człowiek zapewne był również padlinożercą, dopóki nie nauczył się sam skutecznie i regularnie polować, a następnie odewoluował sobie mechanizmy pozwalające się nieświeżym mięsem żywić. A dla grup zbieracko-łowieckich podstawowym pożywieniem były jednak odpowiednio renifery, jelenie, drobna zwierzyna, no i w pewnym okresie mamuty. Na diecie bezbiałkowej akurat homo sapiens przeżyć nie mógł i tyle. Dawni ludzie nie znali takich chorób, na jakie my dzisiaj najczęściej cierpimy: zawałów serca, udarów mózgu, raka, miażdżycy, chorób związanych z otyłością i stresem. Ciekawa jestem, skąd ta wiedza i jakich epok niby ma dotyczyć? Zważywszy, że dla ogromnej części paleolitycznej populacji dysponujemy zaledwie szczątkowymi szkieletami, wysuwanie takich wniosków jest dość ryzykowne. Poza tym rzadko zdążysz umrzeć na raka, jeśli ogólnie żyjesz średnio nawet 30 lat. W ten sposób nie wolno interpretować danych. No i taki mały drobiazg: określenia 'epoka kamienia łupanego' (paleolit) i 'gładzonego' (neolit) dawno zostały odłożone do lamusa jako nieprecyzyjne, bo kamienie 'łupano' na dużą skalę jeszcze i w brązie.
Gość: inhet, 212.160.111.6*
2009/11/27 16:36:58
Zastanawia mnie tu jedna rzecz - skąd tak powszechne twierdzenie, jakoby nasi przodkowie w którymkolwiek okresie ewolucji jadali padlinę? Czy jest coś, co na to wskazuje? Biorąc rzecz od strony biologii widzi mi się to mało prawdopodobne.
2009/11/27 17:31:02
Nie jestem specjalistką od antropogenezy, więc powtórzę to, co wiem z wykładów z antropologii i lektur. Szympansy jadają padlinę, to argument nr jeden. I o ile pamiętam, to również coś w uzębieniu i rekonstruowanej budowie przewodu pokarmowego niektórych gatunków już bezpośrednio z drzewa genealogicznego człowieka na to wskazuje. Są też jakieś argumenty na rzecz tego, że zapewne konkurowali o pożywienie z innymi gatunkami, nie tylko polując, ale również odbierając im zdobycz. Działa tu mechanizm oportunizmu, tyle że na odwrót niż u zwierząt zasadniczo padlinożernych: one polują, kiedy nadarza się okazja, człowiekowate zapewne pożywiały się tym, co upolowali inni, jeśli taka okazja się pojawiła. Nie byli całkowitymi padlinożercami, tego nie chciałam powiedzieć - te gatunki, które odnosiły największy sukces, były zresztą po prostu coraz bardziej wszystkożerne. Po bardziej szczegółowe informacje musiałabym sięgnąć do książek, obawiam się.
2009/11/27 20:56:42
Witam. Cieszę się, że notka wywołała zainteresowanie i komentarze. Zamieściłem ją mimo jej kontrowersyjnego wydźwięku. Czytając książkę Skroka nie byłem do końca przekonany co do wszystkich tez przez niego stawianych. Niektóre wydawały mi się mocno kontrowersyjne i naciągane (patrz: recenzja książki Skroka w kategorii recenzje). Postanowiłem więc zaprezentować poglądy autora i niektórych naukowców na temat zdrowia i odżywania się naszych przodków.
Dzięki za rzeczowe komentarze. O większości z tych faktów nie wiedziałem (myślę, że również czytelnicy bloga dowiedzieli się dzięki nim wielu nowych rzeczy). Rzeczywiście w tamtych czasach ludzie rzadko dożywali 30tki, więc i na większość chorób zapaść nie mogli. Selekcja była ostra. Co do diety pradawnych to drakaina ma wiele racji; szczególnie interesujący jest wątek padlinożerstwa (warto przeczytać ostatnie notki na blogu Archeowieści traktujące o tej problematyce: Gotowanie stworzyło człowieka, Drobiowa dieta neandertalskich przodków). Pozdrawiam 2009/11/28 00:13:26
Małe sprostowanie: na część chorób, np. nowotwory, mogli zdążyć zachorować, ale nie dożywali wieku, kiedy to choroba była powodem śmierci. To trochę tak jak kiedy współcześnie człowiek chory na początkowe stadium raka ginie w wypadku. Podobnie mogli chorować i nawet umierać na serce czy wrzody żołądka itd., ale na podstawie zachowanych szczątków nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić. Czasem, jak się ma szczęście, to materiał kostny może wskazywać na pewne patologie, ale zazwyczaj spektrum jest dość szerokie, takie np. cribra orbitalia czy też hypoplazja szkliwa - łatwo rozpoznawalne na czaszkach i zębach, które się nieźle zachowują - są objawami bardzo wielu różnych czynników i bez dalszych danych nie sposób stwierdzić, co je wywołało. Ale jeśli którykolwiek z tych objawów występuje, to człowiek na pewno nie był dobrze odżywiony i zdrowy na jakimś etapie swojego życia.
Nawiasem mówiąc, bardzo ciekawe jest to, że już ze schyłkowego paleolitu czy mezolitu, kiedy pojawi się obrządek pogrzebowy na większą skalę, mamy zaświadczone wyróżnione pochówki osób o widocznych w szkielecie deformacjach ciała, co świadczy o tym, że takie osoby zajmowały jakąś pozycję w społeczeństwie - najpowszechniej uważa się, również ze względu na dary grobowe, że byli szamanami. Pozdrawiam :)
Gość: inhet, 212.160.111.6*
2009/11/28 08:21:19
A mi się jeszcze raz tą padliną odbiło.Właściwe zawsze jadaliśmy i jadamy zwłoki - żywcem to jedyne całkiem malutkie zwierzątka, jak owady. Pozostaje kwestia czasu, jaki upłynął między zabiciem a spożyciem. Myślę, że dla człowieka - teraz, a tym bardziej kilka milionów lat temu - jadalna była tylko padlina całkiem świeża, nie drugiej świeżości, jak łosoś w bufecie Varietes. A to ze względu na silna niechęć i znaczne perturbacje zdrowotne, jakie budzi w nas mięsko ciut tylko zalatujące - w przeciwieństwie do niezbyt świeżych pokarmów roślinnych.
2009/11/28 11:37:55
Tak, dokładnie. Ale prawdopodobnie przewód pokarmowy wczesnych człowiekowatych był jeszcze przystosowany do trawienia bez większych sensacji mięska niekoniecznie bardzo świeżego, odzwyczajenie się od tego natomiast jest już efektem stosunkowo niedługiej ewolucji i przejścia na obróbkę termiczną pokarmów, a w każdym razie części z nich, w tym mięsa. Ale zwracam uwagę, że my nadal bez kłopotu trawimy surowe mięso (z tym że i tak poddajemy je zazwyczaj wcześniej choćby minimalnej obróbce mechanicznej jak rozbijanie czy siekanie, bo nasze zęby nie są już przystosowane do rozrywania całkiem nieprzygotowanego), ja tam na przykład takim tatarem czy krwistym befsztykiem nie pogardzę.
Nawiasem mówiąc, to gotowanie w tytule notki na Archeowieściach jest niefortunne, ale na ten temat jest dyskusja pod tamtym wpisem. 2009/11/28 13:05:54
Pytanie przede wszystkich do docenta i drakainy. Mam w domu taką książkę:
Steven Mithen After the Ice. The Global Human History 20 000 - 5000 warto przeczytać? 2009/11/28 13:38:57
Nie jestem aż tak na bieżąco z literaturą i nazwiskami z prehistorycznej i powszechnej, bo to nie moja działka, ale z recenzji na Amazonie wygląda na to, że może to być ciekawe, pod warunkiem, że kogoś nie zniechęci taka uwaga: The book is empirically authoritative but quirkily postmodern...
Autor, sądząc z dostępnych informacji, pracuje na nienajgorszym uniwersytecie, co zwiększa jego wiarygodność. Książkę wydało pierwotnie Harvard University Press, co zwiększa wiarygodność w bardzo dużym stopniu. A to, na co zdążyłam luknąć na google books, wygląda raczej zachęcająco. Nawet sobie wrzuciłam do zakładek, chętnie się zagłębię w okresie świątecznym. |
|